Zamiast krótkich zrywów i szybkiego odpuszczania, mam coś, czego wcześniej mi brakowało - powtarzalność, która jest realna do utrzymania na co dzień.
Nie opiera się na motywacji ani perfekcji, tylko na prostych rzeczach, które robię nawet wtedy, kiedy mi się nie chce.
Mam przygotowane posiłki, wiem co jem i ile jem, dzięki czemu nie działam pod wpływem głodu, zmęczenia czy chwili.
Ten system dał mi kontrolę nad jedzeniem, ograniczył podjadanie i przede wszystkim uporządkował dzień.
Nie tracę energii na ciągłe myślenie „co zjem”, nie nadrabiam wieczorami i nie mam już tego poczucia, że wszystko mi się rozjeżdża.
Największa zmiana?
Regularność, która w końcu zaczęła dawać efekty.